mimo ze nie mamy wspolnych tematow do rozmow
mimo ze niemal codziennie dzialasz mi na nerwy
ja rowniez codziennie walcze z ta nieznosna checia
oddania ci wszystkiego co mam.
Ta noc była jak sen.
Niewiele pamiętam
A tak bym chciała...
Ukraść choć chwilę i skrzętnie schować w sobie
"Przecież jesteśmy dorośli..."
Te słowa jak przekleństwo krzyczą w mojej głowie
A może to serce krzyczy?
Może dziecko w dorosłym ciele?
Umieraj stąd
Ciebie i tak nie było
Nas nie było
Dlaczego ta jedna noc?
Zakonczyla to, czego ja nie odważyłabym sie zakończyć, choć przecież próbowałam nie raz.
Nie pozostało nam nic.
Ja już zapomniałam jak nam było razem, nie pamiętam naszego szaleństwa.
Nawet otaczające mnie przedmioty nie mają już tej wartości, mimo że są od ciebie prezentem.
Zdjec też już nie ma.
Został tylko wpis w zeszycie.
Parę kartek pospiesznie zapisanych, pełnych emocji i nierozważnych myśli
Teraz, gdy ciebie już nie potrzebuję
zastanawiam się
czy nam się to w ogóle wydarzyło?
czasem sie zastanawiam czy wiele by sie zmienilo, gdyby wtedy nie udalo mi sie przezyc
skomentuj (0)
nie jestem zazdrosna, tylko troche mi zal.
ale to nie pierwszy raz. dlatego tak jak i wczesniej musze sobie dac z tym rade.
naprawde bardzo szkoda.
Idą święta. Kolejne. Czy różnią się od poprzednich? chyba niezbyt. Może tylko tym że całkowicie nie mam czasu na wypoczynek. Ale cóż maturzysta, sportowiec powinien się z tym pogodzić. W zasadzie to nie narzekam, bo nie powinnam.
Ale mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Szykuję się do przeprowadzki (nareszcie!), po ostatnim obozie bardzo się dowartościowałam, nie narzekam na nudne życie. Cóż niektórzy dostają więcej :)
Tylko może jednego będzie mi brakować. Tych wspaniałych niebieskich oczu i nieprzeciętnej osobowości :)
Tak często Cię widzę
Choć tak rzadko spotykam
Smaku Twego nie znam
Choć tak często Cię mam na końcu języka
Jeśli u mnie zasypiasz
To tylko w kącie mojej głowy
Jeśli ubrany
To tylko do połowy
O udupienie totalne
Ile Cię trzeba dotknąć razy żeby się człowiek poparzył?
Ale tak żeby już więcej ani razu
Żeby już więcej za nic
Żeby już więcej nie miał odwagi
No ile razy?!
_______________________________________
to by było na tyle jeśli chodzi o mój stan emocjonalny... :)
a fizyczne roznosi mnie energia, pewnie przez to ze nie mam sie gdzie wyladowac...
zycie naprawde mnie coraz bardziej rozsmiesza.
ktos ma chyba niezly ubaw bawiac sie moim losem. bo ja wrecz boki zrywam.
jestem takim tragicznym bohaterem tzn. kazda decyzja jakiej bym nie podjela z gory jest skazana na kleske... sweet :)
a zreszta to nawet nie chce mi sie na ten temat filozofowac ;)
Czy ten czas nie moze plynac odrobine wolniej. czuje ze zycie przelatuje mi przez palce... a 18stka zbliza sie ogromnymi krokami... zreszta tak jak matura.
źle się dzieje oj bardzo źle.
jezeli tak dalej pojdzie to obawiam sie o to co się będzie dziać na mojej 18stce.
moze gdyby to byli nieznajomi, może byłoby inaczej, a tak znów trzeba bedzie udawac ze sie nic nie stalo.... bo przeciez nic nie mialo miejsca, prawda? ;)
ah szalone sa te malolackie lata.
cale szczescie ze znowu uciekam, tym razem do pucka. chociaz z drugiej strony nawet chcialabym brnac w tym dalej i szalec do oporu.
a tak na marginesie co do wczorajszej imprezy....
ok 2 razem z waraksa wyladowalysmy na bruku, oczywiscie z wlasnej woli. ze szpilami na nogach doczlapalysmy sie do najblizszego innego klubu ktory - wydawalo nam sie - na 100% mial byc otwarty. jaki bylo nasze zdziwienie gdy przywitala nas glucha cisza.
w takim wypadku trzeba bylo szukac dalej, niestety na pewno nie w takich butach. pierwsza decyzja to a... zrzucamy buciki. nie wspomne ze na dworzu moze bylo wtedy 5 stopni z czego temperatura chodnika byla - w naszych odczuciach - o wiele wiele nizsza. niestety szczecin do czystych miast nie nalezy i po dojsciu do klubu mialysmy stopy jak dzieci z kambodzy ... (dopiero godzine temu udalo mi sie zeskrobac ta czarna powloke i przywrocic swe stopy do zycia i stanu uzywalnosci). pozniej po paru wydarzeniach o innym zabarwoeniu ("a co ty tam masz niegrzeczna dziewczynko??") zatrzymalysmy sie na deptaku boguslawa w celu podwyzszenia stezenia alkoholu w naszej krwi ... o tak bylo niewyobrazalnie zimno...
sezon rozpoczęty.
za chwile zdobede pierwsze wieksze doswiadczenie we francji, pozniej puchar PZŻ i juz z gorki.
nie powiem ze sie nie ciesze, jednak coraz bardziej neci mnie chec zatrzymania sie na chwile...
mam przeogromna ochote troche poszalec, spedzic wiecej czasu ze znojomymi i cieszyc sie zyciem. ale coz to moj wlasny wybor...
czy to ty? Ktoś głaszcze mnie po włosach nie mówiąc prawie nic.
Znów zaczynam sie przebudzać, znów czuję jak rosną mi skrzydła.
I ten jego zapach...
chciałabym zacząć wszystko na nowo znów stawiać pierwsze kroki i ...schowac sie w nim. Wciaż chcę więcej
Uwielbiam takie dni jak wczorajszy.
Wiatr, najlepiej chlodny, deszcz.
Tylko w takie dni łzy niezauważalnie zlewają się z natury łazawiącymi oczami.
W domu czuję się nieswojo, pod stałą obserwacją. A przecież człowiek potrzebuje wylać swoje emocje, aby szybciej przejść do porządku dziennego.
Gdy przez przypadek zdarzy mi się w domu przeżywać chwile słabości, z miejsca jestem zasypywana pytaniami różnej treści.
Takie dni jak wczoraj dają ten niesamowity komfort znajdowania jasnych usprawiedliwień co do swojego wyglądu, bo nie oszukujmy się, nie jest on najlepszy.
Jako, że mam opsesję na punkcie poznawania siebie, chciałabym w skrócie opisać mój proces izolacji...
W chwilach ogromnego stresu (wywołanego zazwyczaj tym, że podejmuję się zbyt wielu zadań, z których nie zawsze udaje mi się-pomimo ogromnych starań- wywiązywać) zaczynam powoli zamykać się w sobie i tworzyć w okół siebie otoczkę. Każdy kto w danym momencie odważy się ją przekroczyć narażony jest na wybuch z mojej strony... wybuch lub pogardę. Dopiero po czasie zaczynają mnie dręczyć wyrzuty sumienia, wiem, że zachowałam się niewłaściwie, że mogłam kogoś przypadkowo skrzywdzić. Zamknięta w swoim małym swiecie, bałaganem w głowie przestaję myśleć racjonalnie (co zwyczajnie nie sprawia mi problemów), o wiele więcej czasu zajmuje mi zaanalizowanie danego faktu.
Co mnie stresuje? na pewno niespodzianki. niespodzianki, które burzą wszystko co sobie wcześniej zaplanowałam i nad czym tak sumiennie pracowałam. Stresuje mnie brak adrenaliny, zbyt dużo wolnego czasu (to dziwne bo w zasadzie wolnego czasu nie mam prawie w ogóla a i tak jest on dla mnie uciążliwy), ograniczenie... i najbardziej... mam chyba jakąś manię prześladowczą, wydaje mi się że cały czas ktoś mnie obserwuje, czasem z przyzwyczajenia oglądam sie za siebie, czasem może za często.
Tyle z moich dotychczasowych wniosków.
Zaczynam psychicznie zdrowieć... a przynajmniej mam taką nadzieję